Skip to content

2 października 2013

Mistrzowie kreowania wizerunku

Barack Obama – imię i nazwisko obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych z pewnością przejdzie do historii. Paradoksalnie jednak nie z powodu doskonałej prezydentury i najlepszej kondycji USA od wieków, a z przyczyny nieco bardziej przyziemnej – doskonałego PR-u. Obama kontynuuje swój marsz po laury w najlepszym stylu.

Przez kilka ostatnich dni Amerykanie żyli zamieszaniem związanym ze stroną internetową healthcare.gov – problem stał się na tyle poważny, że był przedmiotem publicznej debaty. W swoim stylu do całego zamieszania odniósł się prezydent stwierdzając, że tworząc nowe produkty pomyłka nie jest niczym, co mogłoby przekreślić całość. W swoim przemówieniu odniósł się również do innej, mało udanej premiery, która miała miejsce w ostatnim czasie, a mianowicie do wypuszczenia na rynek systemu iOS7. Wskazał on tym samym, że nawet Apple – firma w Stanach uwielbiana i podziwiana – ma problemy na samym początku, ale prawdziwych zwycięzców poznaje się przecież po tym, jak radzą sobie z przeciwnościami.

Nie przypominam sobie, by ktokolwiek wzywał Apple do wycofania się z rynku sprzedaży. Nie przypominam sobie, by ktoś ich straszył zamknięciem firmy, jeśli to się nie wydarzy – mówił Obama. Amerykanie nie przyjmują porażki jako naturalnego stanu rzeczy. Problemy w funkcjonowaniu strony polegały tylko i wyłącznie na tym, że odwiedzić ją chciało zbyt wielu internautów. Na sam koniec obiecano, że strona zostanie przystosowana do wymagań społeczeństwa.

Obamacare to kolejny z pomysłów, które mają wypozycjonować piastującego urząd prezydencki na prezydenta z najlepszym wizerunkiem w historii. Niebagatelny wpływ na takie myślenie ma spore zainteresowanie siecią przez sztab pracujący z Obamą. Przecież pierwsza kampania prezydencka zyskała rozmach dopiero, gdy do sztabu został włączony były pracownik Google, który poukładał wszystko zgodnie z najnowszymi trendami, co ostatecznie przełożyło się na zwycięstwo Obamy.

Leave a comment

Note: HTML is allowed. Your email address will never be published.

Subscribe to comments

required
required